Numer seryjny człowieka

Wiem jak wyglądał dzień Twojego przyjścia na świat. Padał albo deszcz, albo śnieg, albo grad. A jeśli żadne z powyższych nie padało wcale, to na pewno chociaż ciśnienie komuś na sali porodowej na którymś oddziale spadało. Świeciło słońce albo nie świeciło, a zapalone lub zgaszone żarówki sufitowe liczyły skurcze i patrzyły jak nocą, w dzień albo o świcie, pojawiało się na świecie nowe, Twoje, życie.

Trwał któryś z dwunastu miesięcy w tym konkretnym roku, a stacje radiowe puszczały codziennie te same piosenki. Ktoś zanucił hit przebojów radiowej trójki, kiedy komuś drogę przebiegł bury kot, a światło na sygnalizacji świetlnej przy którymś skrzyżowaniu zmieniło się z czerwonego na zielone. I ucieszył się ten, kto widział burego kota, że nie był czarny. Ale nie z rasizmu wobec czarnych kotów, tylko tak po prostu, z przesądu.

Czyjś znajomy akurat podłączył wtyczkę do prądu, a Ciebie zważyła waga, zmierzyła miarka i dostałeś pierwszą w życiu ocenę. Ktoś polizał znaczek pocztowy na którejś z osiedlowych poczt, jedna z mieszkanek miasta dowiedziała się o kolejnej z ciąż, a Tobie nadano PESEL. Taki numer seryjny człowieka.

Z numerem seryjnym człowieka jest tak, że nadają go zarówno przyszłym seryjnym mordercom, jak i przyszłym marzycielom. Na tym etapie trudno byłoby odróżnić jak komu patrzy z oczu, bo dzieci przeważnie mają je jeszcze zamknięte. Nie przewidzi żadna z pielęgniarek tego, które spojrzenia nigdy się nie zestarzeją i które z dzieci kiedyś będą umiały uśmiechać się do innych oczami.

Przez kolejne lata będą Cię programowali. Do bazy danych zostanie wgrany język startowy, którym mówią do Ciebie Ci, którzy Cię kochają. I dowiesz się, że nie wolno używać niektórych słów, chociaż przecież istnieją. I zauważysz, że nawet jeśli ludzie mówią tym samym językiem, to często się nie rozumieją.

Z numerem seryjnym człowieka jest tak, że zaczyna się zwykle od konkretnej serii, takiej daty dopuszczenia człowieka do obrotu, powszechnie znanej jako data urodzenia. A data produkcji jest stosunkowo łatwa do ustalenia i przypada na dziewięć miesięcy przed porodem: wyczekanym terminem oddania. Człowieka do użytkowania.

Przez kolejne lata będą Cię programowali. Programowali na przeciętność. Musisz wiedzieć co poeta miał na myśli w tym konkretnym wierszu, ubierać się stosownie do okoliczności, dokonywać kartą zbliżeniowych płatności, chociaż nikt nie powie Ci co naprawdę oznacza “zbliżać”. Jak być bliżej. I, że by być blisko innych wokół Ciebie, musisz być bliżej samego siebie.

Nadano Ci numer, numer seryjny człowieka. Będziesz tych numerów miał później jeszcze więcej. Numer buta, telefonu, numer miejsca w kolejce. Numer rzędu w kinie, na liście przyjętych do pracy i szkoły, połączeń telefonicznych odrzuconych. Będą niezłe numery i szybkie numerki, numerologiczne horoskopy i numery zamówień. Wszystko będzie policzalne, pierwsza randka, druga szansa, będzie liczenie tylko na siebie i liczenie na więcej.

Ważne tylko by w cyfrowych czasach mieć analogowe serce.

to może Ci się spodobać:

teksty, które mogą Ci się spodobać

IDĘ DO SKLEPU

Chcesz tworzyć zjawiskowe treści w internecie?
Kliknij, by wznieść swoją internetową obecność na wyższy poziom i dodać sobie skrzydeł!

Soul

cialmedia

- sprawdź inspirujące produkty cyfrowe

Zaprojektowane, by wznieść Twoją internetową Twórczość na wyższy level! To video e-ebooki z  nauką tworzenia mobile video i storytellingu oraz szablony do tworzenia animowanych insta stories. Nowy, fotograficzny produkt wkrótce #staytuned!

ZOBACZ PRODUKTY

Sprawdź Soulcialmedia /
bestsellerowe produkty cyfrowe

© 2025 design, written and created by @poems.wonderland  All Rights Reserved.

kontakt

o mnie

główna

podróże

fotografia

felietony

sklep

zaloguj się

szukaj

Fotografia, slow living i podróże. Felietony uczuciowo-satyryczne. Inspiracje, produkty cyfrowe i Soulcialmedia