Wracam na bloga! Dlaczego nie było mnie tutaj przez długie miesiące..?

Wracam na bloga! Dlaczego nie było mnie tutaj przez długie miesiące..?

22 października 2019

Wracam na bloga! Dlaczego nie było mnie tutaj przez długie miesiące..?

Tom Rosenthal - Go Solo (Official Music Video)

CChciałabym móc powiedzieć, że moja długa nieobecność na blogu spowodowana była jedynie remontem strony i bezwiednym wzięciem przeze mnie udziału w empirycznym badaniu mającym dowieść, że remonty lubią się przedłużać. Jednak nie było to tylko to. Choć ten, kto chociaż raz walczył z edycją kodu html albo ekipą skuwającą tynki wie, że teza dotycząca nieuniknionego przedłużania się remontów jest nie do obalenia.

Strona faktycznie zawieszona została z powodu remontu. Z perspektywy czasu widzę jednak, że pomysłodawcą całego zamieszania raczej nie mogłam być ja. Zdecydowanie musiał stać za tym jakiś mój wewnętrzny sabotażysta. Bo czy mogłabym wpaść na pomysł zawieszenia strony w jej największym rozkwicie? Tuż przed podróżą dookoła świata i właśnie wtedy, kiedy felietony jak nigdy podawały się z rąk do rąk hiperłączami poleceń? I w końcu chwilę po tym, kiedy ze wzruszeniem odebrałam paczkę od jednej z czytelniczek wysłaną w podziękowaniu za to, że jeden z tekstów zmienił jej życie? To zdecydowanie nie mogłam być ja. Musiała być to jakaś inna (raczej nie życząca mi zbyt dobrze, chociaż mieszkająca w mojej głowie) dziewczyna. Nie chciałabym dać się ponieść stereotypom, ale istnieje szansa, że także blondynka.

Kiedy strona zapadła w sen zimowy (który przeciągnął się na wszystkie możliwe pory roku), nie wiedziałam jeszcze, że remont bloga nie jest jedynym remontem, który mnie czeka. W niedługim czasie zaczęłam podupadać na zdrowiu, a moje ciało i głowa już bez niczyjej decyzji przełączyły się w tryb konserwacji.

Mijały tygodnie, a doktorom medycyny specjalizującym się w braku diagnoz nie pozostawało nic innego, jak wzruszenie ramion. Nie poddawałam się jednak i na własną rękę szukałam odpowiedzi. Odpowiedzi oraz dystansu. A najbardziej pomagał mi dystans dosłowny, perspektywa oddalona na tysiące kilometrów: podróże.

Ledwie zdążyłam rozpakować plecak po podróży dookoła Świata, by spakować go ponownie conajmniej kilkanaście razy. Filipiny, Nowa Zelandia, Australia, Tulum, Nowy York, Kalifornia, Hawaje czy Grecja (właśnie zdałam sobie sprawę z tego jak wiele tekstów mam do nadrobienia!:)), to tylko kilka z miejsc w których odbyliśmy podróżniczy handel wymienny: pokonane kilometry wymieniając na wspomnienia. Takie nie do zapomnienia.

 

zimowy piknik z miętowym camperem i ogniskiem

 

 

Aż w końcu życie zabrało mnie w jeszcze jedną długą podróż. All inclusive w niemieckim szpitalu. Nie mogę narzekać: posiłki kilka razy dziennie, łóżko sterowane pilotem i kroplówek tyle, że tak wielu igieł nie widziało samo życie nocne w Berlinie. I chociaż decyzja o leczeniu w Niemczech była ryzykowna i trudna, w końcu miałam diagnozę. I w końcu miałam nadzieję.

Po prawie miesięcznym pobycie w szpitalu do domu wróciłam lądując w nowej, pandemicznej rzeczywistości. Nie wiem czy więcej wymagało ode mnie odnalezienie się w świecie płynów do dezynfekcji czy tym, który po trudnym czasie zastałam w mojej głowie ucząc się żyć na zwolnionych obrotach.

Powoli jednak nabierałam sił i cichutko pracowałam nad powrotem na Poems. Jednak gdzieś między edycją kodu html, kolejną kawą, a chęcią rzucenia laptopem o ścianę jakaś dziwna ściana pojawiła się także w mojej głowie. Ściana wytapetowana wątpliwościami.

Podobno ściany mają uszy. Jeśli tak, to ta z pewnością nieźle się ode mnie nasłuchała. Czy ma to sens? Czy ktoś jeszcze na to czeka? A może narzucam się światu swoimi treściami? Własne myśli rzucały we mnie chaotycznymi słowami jak grochem o ścianę. Tymczasem do mojej skrzynki odbiorczej cały czas wpadały miłe wiadomości, które dodawały skrzydeł (sukcesywnie podcinanych jednak przez moją wewnętrzną sabotażystkę). W końcu to ona we własnej osobie zorganizowała ten blogowy remont. Z terminem realizacji na wieczne “nie teraz”.

Kiedy kilka dni temu jedna z Was (pozdrawiam Cię Olu ciepło jeśli to czytasz!) zostawiła pod moim postem na instagramie ten komentarz:

w jednej chwili wiedziałam, że to koniec zwlekania. Wspomniany felieton – o królewnie z korpowierzy, która bała się w sobie uwierzyć (klik) – był w końcu właśnie o tym, co aktualnie działo się ze mną. O odkładaniu na mogące nigdy nie nadejść “później’. O wewnętrznej sabotażystce. O wątpliwościach. Perfekcjoniźmie i prokrastynacji.

Zrozumiałam, że po raz kolejny w życiu stałam się królewną z własnego felietonu, zamkniętą na wieży własnych niepewności. Otoczoną fosą niewiele wartych wymówek. I postanowiłam jedno: koniec królewnowania. Poprawiam koronę, parzę herbatę i wracam.

Czego możecie spodziewać się na stronie?

Oczywiście felietonów. Jak zawsze: uczuciowo-satyrycznych.  Jak dawniej: do czytania przy herbacie i winie. Dla inteligentnie wrażliwych. Ale także ogromu treści podróżniczych, bo to właśnie podróże pochłaniały mnie w czasie blogowej nieobecności do szaleństwa. I obiecanych tekstów o fotografii i content creatingu. A wszystko to doprawione odrobiną słodko-ironicznego spojrzenia na  życie.

Mam nadzieję, że nowa odsłona strony się Wam spodoba. Będę jeszcze po cichutku pracować nad małymi zmianami, ale już raczej bez żadnych ogłoszeń w stylu: remont, nieupoważnionym wstęp wzbroniony. Bo kto jak kto, ale Wy jesteście jak najbardziej upoważnieni. To nie tylko moje, to nasze wspólne miejsce.

Ściskam Was mocno, O.

O mnie
Hello beautiful

Poems, to felietony uczuciowo-satyryczne do czytania przy herbacie i winie. Czułe historie, ładne rzeczy, wolne żarty. Boho klimat, podróże i fotografia. #Goodvibesonly dla inteligentnie wrażliwych.

A ja jestem Ola. Rozkochana w fotografii, podróżach, emocjach i słowach. I tym, jak miękkie w dotyku są psie uszy. Herbatę piję w nieprzyzwoitych ilościach. Prawniczą togę zamieniłam na wygodne trampki, a grube kodeksy na ciężką lustrzankę, którą zabrałam ze sobą w podróż dookoła świata. Chodź czytać, bo wystygnie herbata!

say hello on

@poems.wonderland
Zapisz się na Uczuciowo-Satyryczny Newsletter!

Chcesz dostawać ode mnie listy? Zapisz się do poemsowego newslettera!

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych