Top

Ten moment, kie­dy otwie­rasz lodów­kę i nie masz poję­cia co przy­go­to­wać do jedze­nia. Nawet gdy­by było w niej coś wię­cej, niż tyl­ko świa­tło o mocy 25 wat. W takich chwi­lach myślę cza­sa­mi o kre­sków­kach, w któ­rych nad gło­wą głów­ne­go boha­te­ra poja­wia się nagle lewi­tu­ją­ca żarów­ka, zwia­stu­ją­ca jakiś nie­sa­mo­wi­ty pomysł albo mister­ny plan. A dal­szy sce­na­riusz jest zwy­kle ten sam: olśnio­na postać już wie jak zapa­no­wać nad świa­tem. Albo cho­ciaż: co zro­bić na obiad.

Tym razem było ina­czej. Otwo­rzy­łam lodów­kę i skład­ni­ki wyję­łam na tyle szyb­ko, że powiew lodów­ko­we­go chło­du wyjąt­ko­wo nie zdą­żył obni­żyć tem­pe­ra­tu­ry poko­jo­wej mojej kuch­ni. Zoba­czy­łam pięk­ne, sezo­no­we kur­ki leżą­ce na jed­nej z półek, któ­rych kolor był tak cudow­nie zło­ci­sty. I to nie tyl­ko przez blask fle­sha lodów­ko­wej żarów­ki. Tak zło­ty, jak maka­ron z peł­no­ziar­ni­stej mąki, któ­ry po pro­stu cze­kał na nie na dnie szaf­ki, prze­sy­pa­ny do sło­ika. Nasze­go domo­we­go, sło­iko­we­go i szkla­ne­go schro­nu przed namol­ny­mi mola­mi.

Tak powstał szyb­ki, pro­sty i zdro­wy maka­ron peł­no­ziar­ni­sty z kur­ka­mi, w mio­do­wym sosie.

Skład­ni­ki na 4 por­cje:

maka­ron peł­no­ziar­ni­sty 250 g

opłu­ka­ne kur­ki 500 g

2 ząb­ki czosn­ku

cebu­la

por 50 g

1/4 szklan­ki oli­wy

pacz­ka świe­że­go szpi­na­ku

łyż­ka mio­du

bal­sa­mi­co (u mnie ulu­bio­ne bal­sa­mi­co figo­we)

pie­trusz­ka

sól, pieprz

Opcjo­nal­nie moż­na dodać: tofu wędzo­ne (wer­sja wege)

lub kur­cza­ka (wer­sja mię­so­żer­na)

 

Cebu­lę kro­imy w drob­ną kost­kę, na wąskie piór­ka sie­ka­my pora. Pod­sma­ża­my na małym ogniu. W osob­nym garn­ku gotu­je­my maka­ron. Kur­ki kro­imy na mniej­sze kawał­ki. Po chwi­li doda­je­my je do cebu­li i pora, dusi­my pod przy­kry­ciem, doda­jąc szpi­nak, pokro­jo­ny na drob­no czo­snek i pie­trusz­kę. Dopra­wia­my solą i pie­przem. Oli­wę mie­sza­my z mio­dem i odro­bi­ną bal­sa­mi­co. Po ugo­to­wa­niu maka­ron odce­dza­my, doda­je­my kur­ki z cebu­lą i porem. Dopra­wia­my dodat­ko­wo solą i pie­przem, pole­wa­my sosem z oli­wy i mio­du. Smacz­ne­go!

 

Trochę dorosła bo przecież ma męża, a trochę podjada czekoladę w łóżku i nie depcze linii między płytami chodnikowymi. Nałogowo bawi się słowami, fotografuje, śmieje się i podróżuje. Sporo łączy ją z Amelią z francuskiego kina. Głównie pewność, że płyty winylowe robi się jak naleśniki. Kocha planszówki, emocje i słowa. Przyjaciółka adoptowanego psa Lucjana, którego jest po części matką, po części psychofanką. Herbatę pije w nieprzyzwoitych ilościach.

post a comment

Close