Top

Nasta­ła moda na slow. Pro­gra­my śnia­da­nio­we, gaze­ty, blo­gi i por­ta­le opo­wia­da­ją nam o nim tak gło­śno, że już wła­ści­wie nie wol­no żyć ina­czej, niż wol­no. Tym­cza­sem oso­lo­na woda w garn­ku nie zaczę­ła wrzeć wol­niej, a pie­kar­nik w każ­dej Slow Kit­chen cały czas potrze­bu­je tyle samo cza­su, aby z brow­nie wypły­nę­ła płyn­na cze­ko­la­da, a nie płyn­na spa­le­ni­zna.

Slow Food, Slow Fashion, Slow Life, Slow wszyst­ko

Idea życia w ryt­mie slow jest pięk­na. Możesz wstać rano, a wizja spóź­nie­nia do pra­cy nie poga­nia Cię wca­le. Spo­koj­nym kro­kiem udać się do kuch­ni i roz­sma­ro­wać na peł­no­ziar­ni­stym pie­czy­wie zie­lo­ne guaca­mo­le, a póź­niej cie­szyć się nim w nie­zaw­rot­nym tem­pie wło­skiej sje­sty. Czas pły­nie wol­no, jak Two­ja ulu­bio­na muzy­ka w gło­śni­kach, kie­dy tak wgry­zasz się w ten poran­ny Slow Food.

Idea życia w wyda­niu Slow nie pole­ga jed­nak na nada­niu mu pręd­ko­ści odwrot­nie pro­por­cjo­nal­nej do zawrot­nej. To doce­nia­nie momen­tów. Uni­ka­nie nie­uza­sad­nio­ne­go pośpie­chu, chce­nie mniej. To pra­ca, któ­ra jest pasją, czas na bli­skich ludzi i na bli­skie książ­ki. Na dobre jedze­nie. Na wie­czor­ne spo­tka­nia z winem, bez wina, roz­mo­wa­mi do rana. To sza­fa peł­na basic’ów w jed­no­li­tych kolo­rach. Podró­że bez bile­tu i pla­nu, kupo­wa­nie warzyw i owo­ców na pobli­skim tar­gu.

Cze­go nie powie Ci Pani w tele­wi­zji śnia­da­nio­wej

Jest jed­nak coś, o czym zwy­kle nie mówi Pani w tele­wi­zji śnia­da­nio­wej, kie­dy wspo­mi­na o życiu w ryt­mie slow i zakła­da nogę na nogę. Zanim w skro­jo­nej na wymiar gar­son­ce opo­wie o pro­gno­zie pogo­dy nad pol­skim morzem i ktoś zno­wu dowie się, że aku­rat zapo­wia­da­ją desz­cze. Zanim tele­wi­zyj­ny gość ugo­tu­je na żywo coś z oka­zji pro­mo­cji wła­snej książ­ki i to wca­le nie kuchar­skiej. Zanim usły­szysz od jed­ne­go z roz­mów­ców o tym, jak porzu­cił kor­po­ra­cję.

Ta Pani nie powie Ci, że wsta­ła dziś o czwar­tej nad ranem. I, że na backstage’u cie­sze­nia się życiem w ryt­mie slow są momen­ty, kie­dy przez chwi­lę war­to żyć tro­chę szyb­ciej.

Back­sta­ge życia slow

Życie w ryt­mie slow jest pięk­ne, ale cza­sa­mi jego pręd­kość może roz­mi­jać się z pręd­ko­ścią koniecz­ną do reali­za­cji marzeń. Tak czę­sto w kon­tek­ście chę­ci zmia­ny życia na slow sły­szy­my o tym, jak cudow­nie było­by poże­gnać pra­cę na eta­cie, biu­ro zmie­ścić w lap­to­pie albo otwo­rzyć boskie jedze­nio­we miej­sce na mapie mia­sta i ser­wo­wać ludziom slow­fo­od, kawy z pian­ką i cia­sta.

Żyć kre­atyw­nie, robić biżu­te­rię hand made lub mar­kę modo­wą bez met­ki made in chi­na, pisać blo­ga skąd­kol­wiek na świe­cie albo powie­ści dla dzie­ci.

A wszyst­ko to przed­sta­wia­ne jest nam przez media, jako slow. Tym­cza­sem każ­da pod­ję­ta ini­cja­ty­wa stwo­rze­nia cze­go­kol­wiek, wyma­ga okre­su wzmo­żo­nej pra­cy, któ­ry sam w sobie slow nie jest, cho­ciaż oczy­wi­ście może nam kie­dyś na to slow pozwo­lić.

*

Zna­my ludzi pro­wa­dzą­cych zdal­nie wła­sne biz­ne­sy, słoń­cem tro­pi­kal­nej wyspy opa­la­ją­cych nogi, któ­re wię­cej nie posta­ną na wykła­dzi­nie żad­nej kor­po­ra­cji. Zna­my pro­jek­tan­tów mody, blo­ge­rów, wła­ści­cie­li restau­ra­cji. Wyda­je nam się, że wia­ry­god­nie wyobra­ża­my sobie ich rze­czy­wi­stość. Jed­nak nie mamy poję­cia ile pra­cy i nie­pew­no­ści sta­ło za tym, że dziś sami wyzna­cza­ją pręd­kość swo­jej codzien­no­ści. Bo żeby cie­szyć się z wol­no­ści życia wol­niej, war­to momen­ta­mi żyć szyb­ciej. I wstać o czwar­tej nad ranem.

Trochę dorosła bo przecież ma męża, a trochę podjada czekoladę w łóżku i nie depcze linii między płytami chodnikowymi. Nałogowo bawi się słowami, fotografuje, śmieje się i podróżuje. Sporo łączy ją z Amelią z francuskiego kina. Głównie pewność, że płyty winylowe robi się jak naleśniki. Kocha planszówki, emocje i słowa. Przyjaciółka adoptowanego psa Lucjana, którego jest po części matką, po części psychofanką. Herbatę pije w nieprzyzwoitych ilościach.

Comments:

  • Sierpień 15, 2017

    Olcia, to całe slow nie­ste­ty sta­ło się takie mod­ne, że aż nie­kie­dy bokiem wycho­dzi:) Bar­dzo dobry tekst Kocha­niut­ka:*

    reply...
    • Sierpień 15, 2017

      Moniś, dokład­nie. Wystar­czy dodać „slow” do jakie­go­kol­wiek sło­wa i od razu to, co stoi za tym sło­wem lepiej się sprze­da… :) Szo­da, bo to cudow­na idea sama w sobie. Uści­ski! :) :*

      reply...
      • Sierpień 21, 2017

        ja bym jesz­cze do słów “kopal­ni dia­men­tów” doda­ła HYGGE :))) choć ono góry zło­ta już ma chy­ba za sobą

        reply...
        • Sierpień 21, 2017

          O tak, Hyg­ge jest moim fawo­ry­tem. To jest w ogó­le tak per­fek­cyj­ne, żeby nadać nazwę usta­wia­niu świe­czek i piciu her­ba­ty pod kocem, a póź­niej wypro­mo­wać tak, żeby sprze­da­ło Ci wszyst­ko.

          reply...
  • Sierpień 23, 2017

    Mody przy­cho­dzą i odcho­dzą:) sama chciał­bym być slow i hyg­ge nawet pró­bu­ję:) Fascy­na­cja nowy­mi tren­da­mi zawsze była może cho­dzi by zwró­cić uwa­gę na pew­ne aspek­ty życia.

    Uni­ka­nie nie­uza­sad­nio­ne­go pośpie­chu” to sło­wa dla mnie bo potra­fię nakrę­cić się ogrom­nie.

    reply...
    • Październik 6, 2017

      Syl­wia, prze­ogrom­nie prze­pra­szam, że odpi­su­ję tu dopie­ro po mie­sią­cu! Chy­ba byłam tak zaję­ta tym byciem ‘slow’ że zupeł­nie go prze­oczy­łam! A tak się cie­szę, że do mnie zaj­rza­łaś! :) Jesień to dobry czas na hyg­ge, zwol­nie­nie obro­tów i chwi­le zasta­no­wie­nia. Tego Ci ogrom­nie życzę. Pięk­ne­go, jesien­ne­go dnia! :)

      reply...
  • Kwiecień 16, 2018

    Zga­dzam się w 100%. Nie­dłu­go to wszyst­ko będzie slow. Ja w ogó­le uwa­żam, że naj­lep­szym roz­wią­za­niem jest połą­cze­nie slow i fast. Jest w koń­cu czas w życiu na to slow, a jest czas na fast. Cze­mu więc wybie­rać, sko­ro to wca­le nie jest dobre. Nie lubie tego kate­go­ry­zo­wa­nia i choć potra­fię cie­szyć się chwi­lą i wol­no delek­to­wać momen­ta­mi, to lubię też ten swój pośpiech, któ­ry napę­dza mnie do wytrwa­łej pra­cy.

    reply...

post a comment

Close