Top

LLatem gubię kape­lu­sze, a jesie­nią prze­waż­nie ręka­wicz­ki i sie­bie. Jeśli cho­dzi o kape­lu­sze i ręka­wicz­ki prak­ty­ku­ję raczej gubie­nie tra­dy­cyj­ne, tak jak gubi się zwy­kle rze­czy noszo­ne przy sobie: w auto­bu­sie, drzwiach i przej­ściach, kawiar­niach, skle­pach, kolej­kach i w pośpie­chu. Gubię zwy­kle z roz­tar­gnie­nia: jest rzecz, jest rzecz, jest rzecz i za chwi­lę nie ma.

Jeśli cho­dzi o gubie­nie sie­bie, tu wyróż­niam dwa rodza­je. Pierw­sze, to gubie­nie się w sobie samej. To ten rodzaj gubie­nia, kie­dy może wynu­rzy­ła­byś nos spod weł­nia­ne­go koca i skon­sul­to­wa­ła jesien­ne smut­ki z jakimś spe­cja­li­stą, ale masz wra­że­nie, że nawet lekarz i far­ma­ceu­ta pole­ci­li­by Ci po pro­stu Nutel­lę. Daw­ko­wa­ną bez­po­śred­nio ze sło­ika. Łyż­ka­mi. Pod kocem. Weł­nia­nym.

To ten rodzaj gubie­nia, kie­dy nawet deszcz za oknem pada jakoś od nie­chce­nia. Czas upły­wa za szyb­ko, a jed­no­cze­śnie tak okrut­nie się wle­cze, kie­dy cia­sto jesien­ne­go pocie­sze­nia w pie­kar­ni­ku się pie­cze. I wybacz mi słod­ka mat­ko boska węglo­wo­da­no­wa: na sezon biki­ni znów nie będę goto­wa. Odpuść mi moje grze­chy świę­tej pamię­ci die­to: cze­ko­la­da poma­ga cza­sem, kie­dy jest się kobie­tą.

 

Dru­gi rodzaj gubie­nia to lep­ki zapach bile­tów lot­ni­czych dru­ko­wa­nych w pośpie­chu, to waliz­ka domy­ka­na ama­tor­ską meto­dą doci­ska­nia jej tył­kiem, aż wszyst­ko jakimś cudem się zmie­ści. To pasz­por­ty goto­we na wię­cej pie­czą­tek po podróż­ni­czym odwy­ku. I goto­we na moment, w któ­rym groź­ny Pan w mun­du­rze otwo­rzy je na stro­nie ze zdję­ciem i szyb­kim gło­wy ski­nię­ciem uchy­li lot­ni­sko­we wro­ta boarding’u.

Moment odpra­wy jest dla mnie emo­cjo­nu­ją­cy o tyle, że na widok podo­bi­zny wła­snej twa­rzy w pasz­por­cie, uchwy­co­nej od fron­tu na fote­lu foto­gra­fa rekla­mu­ją­ce­go swo­je usłu­gi chwy­tli­wym szyl­dem “tyl­ko u nas zdję­cia do doku­men­tów w pięć minut”, czu­ję się jak na pamiąt­ko­wej foto­gra­fii z aresz­tu śled­cze­go. To wygla­da jak ryso­pis, a ja jak poszu­ki­wa­na. Bo jestem poszu­ki­wa­na. Bo jestem zgu­bio­na. Bo w każ­dej podró­ży odnaj­du­ję samą sie­bie na nowo.

 

 

Podróż: najpiękniejszy rodzaj gubienia.

Ucie­ka­nie dale­ko nigdy nie sma­ku­je tak dobrze jak wła­śnie jesie­nią. Nie ma nic lep­sze­go niż to, by nacie­szyć się pol­ski­mi wscho­da­mi słoń­ca gdy zaczy­na się lato, przedaw­ko­wać kolej­no tru­skaw­ki, mali­ny i cze­re­śnie… a kie­dy skoń­czy się sier­pień poczuć jak słod­kie są figi uto­pio­ne w kru­szon­ce. Zjeść pierw­szą w sezo­nie dynio­wą zupę z poma­rań­czo­wym sokiem i pest­ka­mi sło­necz­ni­ka upra­żo­ny­mi na sucho. A po kil­ku jesien­nych spa­ce­rach spa­ko­wać się i prze­cze­kać gdzieś sza­rość i desz­cze. Wydru­ko­wać bile­ty lot­ni­cze. I poma­chać nimi na poże­gna­nie jesien­nym swe­trom. Zgu­bić się gdzieś dale­ko, zanim jesień zmie­ni nas w upi­ja­ją­cy się her­ba­tą kłę­bek swe­tro­wej weł­ny.

Jedziemy w podróż dookoła świata!!!

Podróż dooko­ła świa­ta była jed­nym z tych marzeń, o któ­rych bałam się śnić. Czas nigdy nie wyda­wał się być odpo­wied­ni, a połą­cze­nia lot­ni­cze odpo­wied­nio dobre. No i port­fel wystar­cza­ją­co pełen. Pod­świa­do­mie wyda­wa­ło mi się też, że taka podróż może zda­rzyć się tyl­ko w książ­kach i fil­mach. Ale mimo to skry­cie sobie o niej marzy­łam. On mię­dzy zda­nia­mi cza­sa­mi żar­to­wał o niej. Naj­pierw rzad­ko. Póź­niej czę­ściej. A ona z każ­dym żar­tem sta­wa­ła się coraz bar­dziej real­na, żart zamiast bawić rumie­nił nam policz­ki i nawet nie wie­my kie­dy zaczę­ła sta­wać się pla­nem.

 

Nasza trasa

Zgubić się gdzieś daleko. I odnaleźć na nowo.

Więc jeśli cho­dzi o gubie­nie sie­bie, to wyróż­niam dwa rodza­je. Pierw­sze, to gubie­nie się w sobie samej. Dru­gie, to gubie­nie się gdzieś dale­ko, by odna­leźć na nowo.

I cho­ciaż takie “dale­ko” może cze­kać bli­żej niż myśli­my — być leśnym spa­ce­rem, ulu­bio­ną kawiar­nią albo książ­ką prze­czy­ta­ną na jed­nym wde­chu — to lubię z odle­gło­ści tysią­ca kilo­me­trów zoba­czyć wła­sne spra­wy. Przez chwi­lę być dalej od życia, w któ­rym dziew­czy­na któ­rą jestem spie­szy się mię­dzy ponie­dział­ka­mi. I nie zawsze pamię­ta dokąd. “Być” bar­dziej świa­do­mie. Przez chwi­lę być dalej, by być bli­żej.

Na koń­cach świa­ta ludzie sze­lesz­czą do sie­bie w języ­kach, któ­rych nie rozu­miem, ale spie­szą się i śmie­ją w tym samym co wszy­scy. Lecę pouśmie­chać się do nich. I do austra­lij­skich kan­gu­rów!

 

Bye gor­ge­ous, stay awe­so­me!

From Ola Poems with love.

Trochę dorosła bo przecież ma męża, a trochę podjada czekoladę w łóżku i nie depcze linii między płytami chodnikowymi. Nałogowo bawi się słowami, fotografuje, śmieje się i podróżuje. Sporo łączy ją z Amelią z francuskiego kina. Głównie pewność, że płyty winylowe robi się jak naleśniki. Kocha planszówki, emocje i słowa. Przyjaciółka adoptowanego psa Lucjana, którego jest po części matką, po części psychofanką. Herbatę pije w nieprzyzwoitych ilościach.

Comments:

  • Październik 14, 2018

    Oj, gdy­bym mia­ła moż­li­wość i czas to co mie­siąc bym była w innym miej­scu. ? ❤️

    reply...
    • Październik 14, 2018

      Oj Olu, jak ja Cię dobrze rozu­miem…❤️ Może Ole tak mają..? ..?

      reply...
  • Październik 14, 2018

    Sami sobie orga­ni­zu­je­cie, czy to jakaś goto­wa wyciecz­ka? Mi też się marzy taki wyjazd. Mam już jed­ne­go orga­ni­za­to­ra na oku. W pla­nie jest to, co zawsze chcia­łam zoba­czyć. Tyl­ko port­fel jesz­cze nie­do­sta­tecz­nie gru­by ?

    Ale Wam zazdrosz­czę tej przy­go­dy, liczę na solid­ną daw­kę rela­cji na Insta­gra­mie ? Miłej podró­ży ?

    reply...
    • Październik 14, 2018

      Haniu­uuu, dzię­ku­ję pięk­nie! ? Zawsze orga­ni­zu­je­my sami, lubi­my czuć się total­nie wol­ni i pla­no­wać wszyst­ko zupeł­nie pod sie­bie, tym razem też się uda­ło! ❤️ Dość dłu­gi czas roz­glą­da­li­śmy się za bile­ta­mi, któ­re wca­le nie wyma­ga­ły­by prze­sad­nie gru­be­go port­fe­la- aż w koń­cu uda­ło się nam się wytro­pić oka­zję i opła­cal­nie połą­czyć wszyst­kie krop­ki na mapie. Myślę, że na pew­no napi­szę o tym wię­cej bo oka­zu­je się, że taka podróż wca­le nie musi być snem albo sza­le­nie nad­wrę­żać port­fe­la (przy­naj­mniej jeśli cho­dzi o loty ?).

      reply...
      • Październik 15, 2018

        To w takim razie wycze­ku­ję tego wpi­su i kto wie, może też się odwa­ży­my na samo­dziel­ną orga­ni­za­cję ?

        reply...
  • Październik 15, 2018

    Olcia ja wie­dzia­łam! Kie­dy poka­za­łaś mapę Nowej Zelan­dii, wie­dzia­łam, że to będzie dłu­uuga podróż? W ogó­le co jakiś czas zer­kam czy coś nowe­go napi­sa­łaś i jaka nie­spo­dzian­ka mnie spo­tka­ła dzi­siaj? Szko­da tyl­ko, że czy­ta­łam bez kawy w kubku…?Ściskam moc­no! M.?❤️

    reply...
    • Październik 15, 2018

      Moniiii! ❤️ Dzię­ku­ję Ci bar­dzo, bar­dzo..! No i spo­dzie­wam się, że kaw­ka już pew­nie nad­ro­bio­na..? :) Uści­sków moc! ?

      reply...
  • Październik 15, 2018

    Oluś! Ale czad! Już sie cie­sze na myśl o Waszej pod­ró­zy i wszyst­kich zdję­ciach któ­rym nas tu zasy­piesz! Gra­tu­lu­je!!

    reply...
    • Październik 16, 2018

      Jess, kocha­na, bar­dzo dzię­ku­ję! Wiem, że jak nikt wyobra­żasz sobie jakie to dla mnie prze­ży­cie..! :) Pozdro­wie­nia podróż­nicz­ko!

      reply...
  • Październik 16, 2018

    Przed porą desz­czo­wą w kra­ju:) to i ja chęt­nie bym spa­ko­wa­ła ple­cak. Pięk­na podróż przed Wami…

    reply...
    • Październik 16, 2018

      To praw­da… nie ukry­wam, że deszcz jest w to wszyst­ko wmie­sza­ny! :D

      reply...
  • Miryo

    Październik 16, 2018

    Jesie­nią bar­dzo łatwo jest się zagu­bić. A już zwłasz­cza w listo­pa­dzie. Trzy­mam kciu­ki za Waszą podróż i będę pil­nie śle­dzić Wasze poczy­na­nia. Nie mogę docze­kać się zwłasz­cza Fili­pin (bo bile­ty na luty już kupio­ne i może coś u Was pod­pa­trzę, zanim zabio­rę się za osta­tecz­ne pla­no­wa­nie całej tra­sy) i tych prze­pięk­nych kra­jo­bra­zów Nowej Zelan­dii.

    reply...
    • Październik 16, 2018

      Ojej, to wspa­nia­le! Będę o tym pamię­ta­ła będąc na Fili­pi­nach i pod­pa­try­wa­ła co by tu Wam wspa­nia­łe­go pole­cić! :)

      reply...

post a comment

Close