Na codzień spo­ty­ka­my różne gatun­ki Zajęcy. Mamy Edyty Zając, Anety Zając i Zające Wiel­ka­noc­ne. Taką przy­naj­mniej posia­dam wiedzę bazu­ją­cą na kil­ku­let­nim stu­dio­wa­niu pudel­ka w okre­sie sesji egza­mi­na­cyj­nych, które uroz­ma­ica­łam sobie czy­ta­niem bzdur. Naprze­mien­nie z porząd­ka­mi w szafie i wszyst­kim, co tylko nauką nie było. Dziś jednak, jako że stałam się poważ­nym, nudnym czło­wie­kiem z wykształ­ce­niem wyż­szym i czasy stu­diów za mną, nie chcia­ła­bym sku­piać się na gwiaz­do­zbio­rze gwiazd wąt­pli­wej jako­ści por­ta­lu, a na słod­kich, różo­wo­no­sych, okry­tych futrem (cho­ciaż kiedy na nie patrzysz wydaje Ci się, że lukrem) Wiel­ka­noc­nych Zającz­ków.

Moje pisan­ki są wyni­kiem przedaw­ko­wa­nia pin­te­re­sta oraz insta­gra­ma. Do uśmiech­nię­cia słod­kich buziek za pomocą fla­ma­stra zain­spi­ro­wa­ła mnie obłęd­na Marti (znacie? to nie­sa­mo­wi­cie ciepła i zdolna kobiet­ka z prze­pięk­ną, mini­ma­li­stycz­ną gale­rią!) a reszta, to już wypad­ko­wa moich dwóch lewych rąk i wyobraź­ni.

Skład­ni­ki:

  • kawa
  • spo­ti­fy
  • jajka
  • czarny cien­ko­pis
  • grube aksa­mit­ne wstąż­ki (ja użyłam także starej gumki do włosów z oysho)
  • listki euka­lip­tu­sa
  • klej typu kro­pel­ka
  • kartki grub­sze­go papie­ru błysz­czą­ce­go w dowol­nym kolo­rze
  • sznu­rek
  • nożycz­ki

Okey, wyko­na­nie naszych pisa­nek zacznij­my od dwóch pierw­szych, nie­zbęd­nych skład­ni­ków, a mia­no­wi­cie ulu­bio­nej kawy i play­li­sty na spo­ti­fy. Nic tak nie umila kre­atyw­nej pracy jak sound­track w posta­ci muzyki i doping w formie kofe­iny. Następ­nie powstrzy­mu­jąc drże­nie rąk spo­wo­do­wa­ne piciem kawy rysu­je­my na jaj­kach buźki. Moje Zające są abso­lut­nie gender i w związ­ku z tym mają zarów­no urocze kobie­ce piegi jak i męskie wąsy.

Następ­nie z papie­ru wyci­na­my kil­ku­cen­ty­me­tro­we paski zaokrą­glo­ne przy brze­gach, na kształt zaję­czych uszu. Nowo powsta­łe uszy przy­kle­ja­my klejem. Od tej chwili pamię­ta­my, że nasze zające mają już zmysł słuchu, więc sta­ra­my się uważać na słowa i nie nucić zbyt głośno lecą­cej w tle muzyki.

 

Kolej­nym kro­kiem jest ele­ment sza­fiar­ski, pole­ga­ją­cy na dobo­rze okry­cia głowy dla nasze­go Zająca, w posta­ci opaski. Wyko­nu­je­my ją wyci­na­jąc kil­ku­cen­ty­me­tro­wy pasek z wstąż­ki lub sznur­ka. Przy­kle­ja­my klejem do jajka. Do uprzed­nio wyko­na­nej opaski przy­mo­co­wu­je­my listek euka­lip­tu­sa za pomocą kleju. Kleju nie wcią­ga­my. Na zakoń­cze­nie nada­je­my naszym pisan­kom imiona. Pod­czas dni świą­tecz­nych chrzci­my winem.

*

Naj­mil­szy poem­so­wy czy­tel­ni­ku! Jak nazwał­byś swoje pisan­ki? :) Będzie mi naj­mi­lej na świe­cie jeśli sko­men­tu­jesz (nie trzeba być zalo­go­wa­nym, można komen­to­wać jako gość po wpi­sa­niu maila), polu­bisz lub udo­stęp­nisz ten tekst jeśli Ci się spodo­bał. Ści­skam mocno! Ola

Podziel się… :)

You May Also Like

  • Jesteś DIY maste­rem Olcia😄 Nie pomogę w nada­niu imion. Jako dziec­ko wszyst­kie zwie­rza­ki wokoło i nasz kot nosiły to samo imię- Pączek🤷🏻‍♀️

    • Haha, Pączek! :D Moni, coś mi się wydaje, że obie udo­wad­nia­my, że uwiel­bie­nie do słod­ko­ści zaczy­na się bardzo wcze­śnie… :D <3

      • Tak! Pisała to Moni Słodki Ząbek🙊 ✌🏻😂

  • Olcia piękne są może w przy­szłym roku zrobię zającz­ki :) Pięk­nie inspi­ru­jesz <3

    • Aaaaale mi umi­li­łaś wie­czór! Dzię­ku­ję Ci pięk­nie! :)