Top

Jest takie powiedzenie, że coś obchodzi nas tyle, co zeszłoroczny śnieg. Myślę sobie, że jest w nim dużo prawdy. Dlaczego ktoś miałby w ogóle zastanawiać się nad zeszłorocznym śniegiem, kiedy lato jest tak ciepłe jak tegoroczne. Jedyne co w takich temperaturach kieruje moje myśli w stronę czegokolwiek mroźnego to głosy w głowie przypominające o tym, że w mieszkaniu jest takie pomieszczenie jak kuchnia, a w niej zamrażalnik, a w nim lody. Zeszłoroczny śnieg pamiętam jednak dość dobrze. Z

Latem gubię kapelusze, a jesienią przeważnie rękawiczki i siebie. Jeśli chodzi o kapelusze i rękawiczki praktykuję raczej gubienie tradycyjne, tak jak gubi się zwykle rzeczy noszone przy sobie: w autobusie, drzwiach i przejściach, kawiarniach, sklepach, kolejkach i w pośpiechu. Gubię zwykle z roztargnienia: jest rzecz, jest rzecz, jest rzecz i za chwilę nie ma. Jeśli chodzi o gubienie siebie, tu wyróżniam dwa rodzaje. Pierwsze, to gubienie się w sobie samej. To ten rodzaj gubienia, kiedy może wynurzyłabyś nos spod wełnianego

Prawie trzy tygodnie z plecakiem na plecach i okruchami piachu we włosach minęły jak sen. I gdyby nie nowe pieczątki w paszporcie, chyba nie uwierzyłabym w ten równoległy świat, w którym na pół pękają spadające z drzew kokosy i czasami pęka serce. Nie wiem ile razy wzruszały mi się oczy, ile razy mrużyło je słońce, a ile śmiały się do łez. Ale wiem, że dużo mnie nauczyłeś czarny lądzie. O innych, o sobie, o życiu, o wolności

Dziesięć lat temu też było lato. Mieszkałam wtedy w domu rodzinnym, przy małej uliczce dużego miasta w Polsce wschodniej, z której każdy uciekał na studia do stolicy, jeśli myśli uciekały mu bardziej na zachód. To był czas, kiedy nie miałam pojęcia, że miejsce, w którym żyję ma swój mikroklimat i nosiłam szorty za tyłek. Mikroklimat: tu doceniało się bardziej niż wszędzie, że w końcu przyszedł czerwiec, bo zimy były najzimniejsze i najbielsze w całym kraju. Szorty: kilka rozmiarów

A więc dziś mijają dwa lata, odkąd przed całym kościołem zakładników w sukienkach i garniturach obiecaliśmy sobie, że będziemy kochać się całe życie. I jednocześnie dziesięć, odkąd On niezmiennie śmieje się z moich żartów i równie niezmiennie nie może znaleźć nic w lodówce. Dziesięć lat temu. Ten moment, kiedy oficjalnie poczułam trzeszczenie skrzydeł motyli w moim brzuchu. Dziewięć, odkąd pierwszy raz upiekłam mu ciasto i to nic, że zakalec. Osiem, od momentu, gdy przez chwilę pierwszy raz bałam

To o czym marzysz jest jak cukier: na tyle słodkie, żeby śnić o tym po nocach i na tyle sypkie, by czuć jak ucieka nam przez palce. Rzecz w tym, aby cały ten biały pył przerobić na karmel. Niestworzone reakcje i myśli uaktywniają się u osób będących na diecie. Może to być nerwowe przełączanie kanału telewizora podczas reklamy nutelli albo koszmar o uciekaniu przed bezowym tortem przekładanym owocami. Koszmar niby o ucieczce, ale takiej w zwolnionym tempie. Scena filmowa.

Close