Ame­ry­ka­nie wszyst­ko muszą mieć wiel­kie. Wiel­kie miasta z sze­ro­ki­mi uli­ca­mi, wiel­kie ham­bur­ge­ry z podwój­ny­mi fryt­ka­mi, wiel­kie gwiaz­dy cele­bri­ties z ich wiel­ki­mi pro­ble­ma­mi i nawet Wielki Kanion. Kiedy jecha­li­śmy Route 66 aby go zoba­czyć, spo­dzie­wa­łam się więc jed­ne­go: roz­mia­ru XXL.

Nie spo­dzie­wa­łam się jednak tego, że wylą­du­ję na innej pla­ne­cie. Że nagle, wysia­da­jąc z Mustan­ga poczu­ję się jak żeńska wersja Małego Księ­cia. Cho­ciaż chwilę wcze­śniej, po jedze­niu w jednym z ame­ry­kań­skich barów nada­wa­ła­bym się bar­dziej na innego boha­te­ra tej samej powie­ści: węża, który połknął słonia.

*

Wielki Kanion okazał się być nie­praw­do­po­dob­nych roz­mia­rów dołem utwo­rzo­nym ze skał, które wydają się udawać, że są księ­ży­co­wy­mi kra­te­ra­mi. Jego głę­bo­kość sięga aż 2 km, co trudno uchwy­cić obiek­ty­wa­mi apar­tów. Jednak to, co na tej “kanio­no­wej pla­ne­cie” zachwy­ca naj­bar­dziej poza wszech­obec­nym ogro­mem, to paleta tęczo­wych kolo­rów, zmie­nia­ją­cych się w zależ­no­ści od tego, jak bardzo chmury na niebie zde­cy­du­ją się prze­pu­ścić pro­mie­nie słońca.

Dla­te­go wła­śnie, jeśli słońce zaświe­ci moc­niej, różowe tony na ska­łach rumie­nią się bar­dziej, wpa­da­jąc w odcie­nie wypa­lo­nej cegły. Kiedy jednak chmury przy­sła­nia­ją świa­tło, czer­wie­nie bledną pokry­wa­jąc się błę­ki­ta­mi i paste­lo­wym, mię­to­wym pyłem.

Sher­loc­ko­wie Hol­me­so­wie świa­to­wej geo­lo­gii wciąż badają zagad­ko­we zja­wi­sko jakim jest Wielki Kanion i przy­czy­ny jego powsta­nia. Teorii i zało­żeń jest oczy­wi­ście kilka, jak to bywa z teo­ria­mi. Do naj­po­pu­lar­niej­szych i pod­ręcz­ni­ko­wych należy uzna­nie za wino­waj­cę rzeki Kolo­ra­do, jednak poja­wia­ją się także kon­cep­cje zwią­za­ne z ano­ma­lia­mi sej­smicz­ny­mi na tym obsza­rze.

*

Spo­so­bów zwie­dza­nia Kanio­nu rów­nież jest wiele, a ich wybór zależy od czasu, który można na to prze­zna­czyć i ilości dola­rów w port­fe­lu. My zde­cy­do­wa­li­śmy się na zwykłą wędrów­kę wzdłuż szlaku wido­ko­we­go i do dziś żału­je­my, że nie wybra­li­śmy opcji podzi­wia­nia wido­ków z per­spek­ty­wy pokła­du nur­ku­ją­ce­go między ska­ła­mi heli­kop­te­ra. Zna­jo­mi, którzy odwie­dzi­li Stany tuż po nas byli tym lotem zachwy­ce­ni. A to jedne z tych osób, którym w kate­go­riach naj­lep­szych podró­ży, naj­lep­szych prze­żyć i naj­lep­szej pizzy w mie­ście ufa się bez­gra­nicz­nie!

Poza opcją zwie­dza­nia Kanio­nu z lotu mecha­nicz­ne­go ptaka, jest też między innymi moż­li­wość raftin­gu, trek­kin­gu i cam­pin­go­wa­nia na samym dnie tej ska­li­stej studni. Z infor­ma­cji prak­tycz­nych: w oko­li­cy znaj­du­ją się hotele, jednak noc­le­gi naj­le­piej jest zare­zer­wo­wać z wyprze­dze­niem.

No to, naga­da­łam się. Czas poba­wić się w kosmo­nau­tów. Chodź­cie zoba­czyć jak pięk­nie jest na księ­ży­cu!

 

Ps. Jeśli macie ochotę, zobacz­cie inne teksty z naszej ame­ry­kań­skiej przy­go­dy:

You May Also Like

  • Na księ­ży­cu jest pięk­nie. I stromo!
    A wiesz, że jest jesz­cze jeden taki księ­życ (każda sza­nu­ją­ca się pla­ne­ta powin­na mieć ich kilka)? Kiedy sta­niesz w miej­scu, w którym kończy się Gruzja a zaczy­na Azer­bej­dżan. I kiedy przed sobą widzisz dzie­siąt­ki kilo­me­trów fio­le­to­wych skał prze­ty­ka­nych gdzie­nie­gdzie złotem wypa­lo­nych słoń­cem traw. Koniecz­nie musisz zoba­czyć. Czuję, że będziesz zachwy­co­na.

    • No proszę. W takim razie it’s offi­cial. Od dziś marzy mi się Gruzja. :)

  • Olcia, ja cały czas myśla­łam, że zaty­tu­ło­wa­łaś Candy Canyon🙈 Głod­ne­mu chleb na myśli 😂 Prze­cud­ne zdję­cia😍

    • Hahaha, Moniu! Jesteś moim mistrzem! :) I to cukier­ko­wym!

      • Powiedz to moim udom i oponie:)

  • Domi­ni­ka x

    Magicz­nie😍 marzy­my sobie z moim uko­cha­nym o USA i Twoje zdję­cia to taka moty­wa­cja💚

    • Ale mi miło! 😍 W takim razie mocno, mocno trzy­mam kciuki za speł­nie­nie Wasze­go podróż­ni­cze­go marze­nia! ❤️

  • USA to wiel­kie marze­nie (bar­dziej moje niż mojego Kon­ra­da), ale wierzę że dotrze­my tam kiedyś. Prze­pięk­ne zdję­cia. Piękna nar­ra­cja. Chcę kosmos i księ­życ!