Top

PPra­wie trzy tygo­dnie z ple­ca­kiem na ple­cach i okru­cha­mi pia­chu we wło­sach minę­ły jak sen. I gdy­by nie nowe pie­cząt­ki w pasz­por­cie, chy­ba nie uwie­rzy­ła­bym w ten rów­no­le­gły świat, w któ­rym na pół pęka­ją spa­da­ją­ce z drzew koko­sy i cza­sa­mi pęka ser­ce. Nie wiem ile razy wzru­sza­ły mi się oczy, ile razy mru­ży­ło je słoń­ce, a ile śmia­ły się do łez. Ale wiem, że dużo mnie nauczy­łeś czar­ny lądzie. O innych, o sobie, o życiu, o wol­no­ści wybo­rów, o szczę­ściu, o natu­rze, o wdzięcz­no­ści i o tym, że skó­ra sło­nia jest w doty­ku jak ziem­niak.

Mimo tak róż­nych emo­cji dziś będzie raczej o śmie­ją­cych się oczach. I o tej skó­rze jak ziem­niak. Bo mam dla Was cał­kiem iro­nicz­ny felie­ton z cie­ka­wost­ka­mi o afry­kań­skich zwie­rza­kach, któ­rych dowie­dzia­łam się pod­czas naszej afry­kań­skiej podró­ży.

kolum­ny

Jakiego koloru jest język żyrafy i jakiej jest długości?

 

Kie­dy po raz pierw­szy zoba­czy­łam żyra­fę, w mojej gło­wie poja­wi­ła się jed­na myśl: z takim wzro­stem zawo­jo­wa­ła­by świa­to­we poka­zy mody! Była taka pięk­na, że w jed­nej chwi­li zapra­gnę­łam zabrać ją ze sobą na zawsze. A naj­le­piej od razu do Medio­la­nu! Tam na pew­no od ręki dosta­ła­by angaż na poka­zach naj­lep­szych domów mody, a ja mogła­bym goto­wać się ‘al den­te’ na widok tale­rzy peł­nych maka­ro­nu i spraw­dzać któ­ry z nich kom­po­nu­je się naj­le­piej z wytraw­nym Caber­net Sau­vi­gnon.

O Caber­net Sau­vi­gnon wspo­mi­nam nie bez powo­du. Czy koja­rzy­cie to, jak nie­któ­re czer­wo­ne wina bar­wią język na siny odcień ciem­nych wino­gron? No więc żyra­fa nie mia­ła­by z tym pro­ble­mu — jej narząd sma­ku ma natu­ral­nie kolor czar­ny! Jego ciem­na pig­men­ta­cja jest ochron­ną war­stwą prze­ciw­sło­necz­ną, ana­lo­gicz­ną do czar­ne­go kolo­ru skó­ry miesz­kań­ców Afry­ki. Spo­wo­do­wa­ne jest to tym, że dni upły­wa­ją żyra­fom na pod­ja­da­niu zie­le­ni­ny (podob­nie jak wie­lu nie­szczę­śni­kom na diecie)(tak, to ja) z kona­rów drzew, a wte­dy ich język nara­żo­ny jest na szko­dli­we dzia­ła­nie słoń­ca.  

Język żyra­fy musi być rów­nież na tyle dłu­gi, aby mógł prze­dzie­rać się mię­dzy gęsty­mi gałę­zia­mi w poszu­ki­wa­niu nie­wy­su­szo­nych jesz­cze przez roz­grza­ne pro­mie­nie liści. Jest więc tak pokaź­ny, że te wyso­kie zwie­rza­ki uży­wa­ją go do czysz­cze­nia nim swo­ich wła­snych uszu!

Jeżeli człowiek ma 7 kręgów szyjnych, to ile takich kręgów może mieć żyrafa?

Tym­cza­sem, gdy­by w Medio­la­nie skoń­czy­ło się wło­skie lato i nasta­ła chłod­na zima, nauczy­ła­bym się dzier­gać sza­li­ki dla mojej wybran­ki- żyra­fy. Cho­ciaż naj­bliż­szą lek­cję dzier­ga­nia mia­łam zapla­no­wa­ną na dzień, w któ­rym obu­dzę się we wła­snym domu z ogro­dem, trój­ką dzie­ci, labra­do­rem, buja­nym fote­lem, lodów­ką mar­ki smeg i leka­mi na nad­ci­śnie­nie.*

A były­by to sza­li­ki kilo­me­tro­we! Bo dłu­gość szyi żyra­fy może wyno­sić nawet dwa metry. Dla­te­go dla nie­któ­rych zaska­ku­ją­cy może być fakt, że mimo tak pokaź­ne­go roz­mia­ru ta roz­kosz­na, dłu­go­szyj­na bestia ma tyle samo krę­gów szyj­nych co czło­wiek! Czy­li sie­dem. Pew­ne jest więc jed­no: mar­ny był­by los krę­ga­rzy, któ­rzy swo­je usłu­gi wyce­nia­li­by od ilo­ści krę­gów!

Czy zebra jest biała w czarne pasy czy czarna w białe?

Zebry wystę­pu­ją w dwóch zna­nych powszech­nie for­mach: pozio­mej oraz pio­no­wej.

Pozio­mej, gdy są naj­bar­dziej sta­tycz­nym uczest­ni­kiem ruchu dro­go­we­go, wyle­gu­ją­cym się na beto­nie i wła­da­ją­cym wie­dzą iście tajem­ną na temat podzia­łów spo­łe­czeń­stwa pod wzglę­dem roz­mia­ru obu­wia, któ­rą zdo­by­wa­ją czy­ta­jąc z linii papi­lar­nych butów, kie­dy świa­tła skrzy­żo­wań zmie­nia­ją się z czer­wo­nych na zie­lo­ne.

For­ma pio­no­wa wystę­pu­je nato­miast w przy­pad­ku afry­kań­skich zwie­rząt o uro­dzie osła, któ­ry wytur­lał się w świe­żo malo­wa­nej zebrze pozio­mej. I to by było na tyle jeśli cho­dzi o defi­ni­cje para­nau­ko­we.

Sko­ja­rze­nie zebry z osłem nie jest jed­nak jedy­nie wytwo­rem mojej wyobraź­ni, ponie­waż krą­ży­ły na ten temat ludo­we, afry­kań­skie legen­dy. Gło­si­ły one, że osły ze stra­chu przed pra­gną­cym udo­mo­wić je czło­wie­kiem poma­lo­wa­ły się w bia­łe pasy, aby uda­wać, że osła­mi nie są. Ta teo­ria, cho­ciaż z typo­wym dla legend pier­wiast­kiem lek­kiej ście­my, pozwa­la­ła ludziom dedu­ko­wać, że zebry w rze­czy­wi­sto­ści są ciem­ne­go kolo­ru.

Pod­czas safa­ri na pierw­szy rzut oka (a raczej pierw­szy rzut lor­net­ki) zebry wyda­wa­ły nam się być bar­dziej bia­łe. Kie­row­ca nasze­go mkną­ce­go przez kilo­me­try ste­pów niczym dzi­ki afry­kań­ski zwierz jeepa roz­wiał jed­nak nasze wąt­pli­wo­ści: wyde­pi­lo­wa­na z sier­ści zebra ma kolor czar­ny.

Co cie­ka­we: nie­któ­re zwie­rzę­ta — na przy­kład tygry­sy — są prąż­ko­wa­ne tak­że pod sier­ścią, na skó­rze.

Jakiego koloru tak naprawdę są flamingi?

Cie­ka­wa jestem nie­sa­mo­wi­cie kogo zasko­czy­ło to pyta­nie..? Prze­cież każ­dy wie, że fla­ming to cukier­ko­wy sło­dziak, pta­sie alter ego różo­wej pan­te­ry! Tym­cza­sem moż­na powie­dzieć, że jest on w pew­nym sen­sie brzyd­kim kacząt­kiem. Jego praw­dzi­wa bar­wa jest bia­ła i zmie­nia się na różo­wą dopie­ro wsku­tek barw­ni­ka zawar­te­go w  spo­ży­wa­nym przez nie­go poży­wie­niu.

Ten czer­wo­ny barw­nik to Astak­san­ty­na, któ­rą zawie­ra kil­ka rodza­jów alg oraz plank­ton. Powo­du­je ona zaró­żo­wie­nie zja­da­ją­cych ją stwo­rzeń: fla­min­gów, wie­lu gatun­ków sko­ru­pia­ków oraz pew­ne­go zna­ne­go wszyst­kim jego­mo­ścia wyle­gu­ją­ce­go się w mięk­kim śpi­wor­ku z ryżu i alg mor­skich w knajp­kach sushi — łoso­sia.

 

Które z Afrykańskich zwierząt jest najbardziej niebezpieczne?

Kie­dy zapy­ta­no mnie któ­re ze zwie­rząt jest naj­nie­bez­piecz­niej­sze na świe­cie, moje myśli krą­ży­ły począt­ko­wo wokół jed­ne­go z wiel­kich kotów: lwa. Mimo swo­jej groź­nej natu­ry, budził we mnie jed­nak cień sym­pa­tii dzię­ki sen­ty­men­tom z dzie­ciń­stwa i baj­ce Disneya, cho­ciaż wolę nie wra­cać do niej bez zgrzew­ki chu­s­te­czek do nosa. Do dziś nie pogo­dzi­łam się ze śmier­cią Mufa­sy. Podob­nie jak Księż­nej Dia­ny.

Następ­nym podej­rza­nym wydał mi się być kolej­ny kociak: lam­part. Jed­nak było coś, co ocie­pla­ło w moich oczach rów­nież jego wize­ru­nek. Ocie­plał go mia­no­wi­cie pewien ponad­cza­so­wy nurt modo­wy o umow­nej nazwie “faszyn from raszyn”, któ­re­mu wyraz dają wiel­kie futra w cent­ki zesta­wio­ne z bia­ły­mi koza­ka­mi. W każ­dym razie praw­dzi­wym koza­kiem (naj­nie­bez­piecz­niej­szym zwie­rza­kiem) nie oka­zał się być żaden z wymie­nio­nych kotów.

Za naj­nie­bez­piecz­niej­sze­go zwie­rza uzna­je się tego, kto rocz­nie zabi­ja naj­więk­szą licz­bę ludzi. Bez­względ­nym kil­le­rem oka­zu­je się być nie­po­zor­ny przy­jem­nia­czek z nad­wa­gą nad­uży­wa­ją­cy błot­nych kąpie­li: hipo­po­tam! Oka­zu­je się, że cho­ciaż waży trzy tony, pod­czas bie­gu jest w sta­nie osią­gnąć pręd­kość trzy­dzie­stu kilo­me­trów na godzi­nę! Mimo, że jest wege­ta­ria­ni­nem, w cało­ści poły­ka kro­ko­dy­le, któ­re naru­szą jego tery­to­rium… a wyjąt­ko­wo bez­względ­nie obcho­dzi się z ludź­mi, któ­rych ata­ku­je bez powo­du. Rocz­nie poły­ka nas trzy tysią­ce.

No chy­ba, że to wszyst­ko dla­te­go, że tak bar­dzo nas kocha. Podob­no w koń­cu przez żołą­dek do ser­ca.

 

Które z afrykańskich zwierząt jest najbardziej emocjonalne?

Ze wszyst­kich afry­kań­skich zwie­rza­ków naj­bar­dziej chy­ba zasko­czy­ły mnie sło­nie. Tyl­ko pozor­nie wyda­ją się być gru­bo­skór­ny­mi, ogrom­ny­mi zwie­rza­ka­mi. Cho­ciaż ich twar­da skó­ra jest w doty­ku jak ziem­niak albo owoc kiwi, a każ­dy z nich przy­po­mi­na wyglą­dem wiel­ki głaz — na pew­no żaden z nich nie ma ser­ca z kamie­nia. Oka­zu­je się, że to nie­wia­ry­god­nie wraż­li­we zwie­rzę­ta, któ­re przy­wią­zu­ją się do ludzi i innych sło­ni. Tęsk­nią, cier­pią po stra­cie bli­skich, a z ich smut­nych oczu pły­ną naj­praw­dziw­sze sło­nio­we łzy. Bar­dzo chcia­ła­bym napi­sać o tym coś wię­cej, ale chy­ba jak łupi­na koko­sa pękło­by mi ser­ce.

 …

Dużo mnie nauczy­łeś czar­ny lądzie. O tym, że skó­ra sło­nia jest w doty­ku jak ziem­niak i o tym, że po policz­kach sło­nio­wych mogą pły­nąć praw­dzi­we łzy. Pod­kre­śli­łeś jak bar­dzo kolor skó­ry nie ma zna­cze­nia i żeby cały czas pró­bo­wać ogra­ni­czo­ny świat z tych ogra­ni­czeń roZE­BRAć. I by nie ufać hipo­po­ta­mom. O tym, że naj­bar­dziej kolo­ro­wy ptak — jak fla­ming — może być w rze­czy­wi­sto­ści wybla­kły. I o tym, że na następ­ny wypad do Medio­la­nu, to już tyl­ko z żyra­fą.

* Cofam to, co napi­sa­łam o dzier­ga­niu w dru­gim aka­pi­cie. Tak napraw­dę skry­cie marzę, by uszyć sobie samej swe­ter. I tur­lać się zimo­wy­mi wie­czo­ra­mi w mięk­kiej weł­nie, aż sama zamie­nię się w jeden wiel­ki kłę­bek.

 

Bye gor­ge­ous, stay awe­so­me!

From Ola Poems with love.

 


Masz ocho­tę na wię­cej Afry­kań­skie­go kli­ma­tu kli­ma­tu? ??

Cudow­nie Cię widzieć w moim uczu­cio­wo-saty­rycz­nym świe­cie! ? Roz­gość się i poczuj jak u sie­bie, przy winie albo her­ba­cie. Jeśli ten felie­ton poru­szył lub roz­ba­wił będzie mi naj­mi­lej na świe­cie jeśli polu­bisz, udo­stęp­nisz lub sko­men­tu­jesz- jestem nie­sa­mo­wi­cie cie­ka­wa Two­je­go zda­nia! *Możesz rów­nież komen­to­wać jako gość, okien­ko do wybra­nia tej opcji powin­no wyświe­tlić się po wpi­sa­niu maila.
Ści­skam naj­cie­plej, Ola

Trochę dorosła bo przecież ma męża, a trochę podjada czekoladę w łóżku i nie depcze linii między płytami chodnikowymi. Nałogowo bawi się słowami, fotografuje, śmieje się i podróżuje. Sporo łączy ją z Amelią z francuskiego kina. Głównie pewność, że płyty winylowe robi się jak naleśniki. Kocha planszówki, emocje i słowa. Przyjaciółka adoptowanego psa Lucjana, którego jest po części matką, po części psychofanką. Herbatę pije w nieprzyzwoitych ilościach.

Comments:

  • Lipiec 5, 2018

    Ja wie­dzia­łam o hipo­po­ta­mie, że jest taki nie­bez­piecz­ny. Cho­ciaż chy­ba spra­wia wra­że­nie bar­dziej leni­we­go niż nie­bez­piecz­ne­go:) Ale, że osią­ga 30km/h to tego się nie spo­dzie­wa­łam. Wyobra­żam sobie, czy na rowe­rze moż­na by przed nim uciec…:) Spo­tka­nie z Afry­ką to pew­nie jed­na z tych przy­gód, któ­re w pamię­ci zosta­ną na dłu­go, praw­da? Mnie naj­bar­dziej trud­no by było z pęka­ją­cym ser­cem. A jak­bym się zaprzy­jaź­ni­ła z jakimś sło­niąt­kiem to chy­ba ser­ce by mi pękło, że nie mogę go zabrać ze sobą. Kie­dy z mężem pla­no­wa­li­śmy podró­że, zawsze bra­li­śmy pod uwa­gę miej­sca w któ­rych mój wzrusz nie będzie level hard. Mia­ła być Kenia a wylą­do­wa­li­śmy w Gre­cji… Cho­ciaż to były waka­cje na któ­re się zde­cy­do­wa­li­śmy 5 dni przed odlo­tem, więc tłu­ma­czę sobie, że mie­li­śmy mało cza­su ;D Pięk­ny tekst, bar­dzo! Ści­skam moc­no! M.:*

    reply...
    • Lipiec 10, 2018

      Hej Moni :* Oj tak, Afry­ka to nie­sa­mo­wi­ty test wraż­li­wo­ści. Od pew­ne­go cza­su jed­nak nauczy­łam się pozwa­lać sobie w życiu na prze­ży­wa­nie rów­nież tych trud­nych emo­cji i chy­ba to pozwo­li­ło mi odczuć tę podróż tak, by nauczyć się w niej jak naj­wię­cej. O zwie­rza­kach, o ludziach ale też o sobie samej. :) Cho­ciaż powiem Ci jed­no- Gre­cja, to zawsze cudow­ny pomysł..! :)

      reply...
  • Lipiec 5, 2018

    Kocha­na te Two­je zdję­cia sa wiel­ka moty­wa­cją! Feno­me­nal­ne!

    reply...
    • Lipiec 10, 2018

      Jess, dzię­ku­ję Ci z całe­go ser­du­cha moja boho duszo! :) Nie wyobra­żasz sobie jak milo mi to sły­szeć.. :)

      reply...
  • Lipiec 5, 2018

    Coś wspa­nia­łe­go! Tak sło­nie są bar­dzo wraż­li­we, uczy­łam się o ich życiu będąc w Taj­lan­dii i ten temat był tam poru­sza­ny. O hip­ciach wie­dzia­łam;) Ja cią­gle cze­kam na spo­tka­nie z Kró­lem Lwem.

    reply...
    • Lipiec 10, 2018

      Życzę Ci Mar­tyn­ko tego spo­tka­nia z całe­go ser­du­cha! :)

      reply...
  • Lipiec 5, 2018

    Hej, żyra­fa i czysz­cze­nie uszu języ­kiem prze­szło moje naj­śmiel­sze wyobrażenia:)a że hip­p­cio taki groź­ny i bie­ga lepiej ode mnie to już prze­sa­da:) Sło­nie mnie wzru­sza­ją a do lwów mam sen­ty­ment ze wzglę­du na syna bo .. zresz­tą sama wiesz. Fla­min­gi no cóż myśla­łam, że w z waty cukro­wej się rodzą ( różo­wej oczy­wi­ście ) :) uuuuu jak mi się tęsk­no zro­bi­ło do tych kra­jo­bra­zów i zie­mi czer­wo­nej, zoba­czę kie­dyś, zoba­czę.….….….….….….….…

    reply...
    • Lipiec 9, 2018

      Hej Syl­wiaa! :) No wła­śnie, też myśla­łam, że kogo jak kogo- ale hipo­po­ta­ma to może bym mogła wyprze­dzić! Czu­ję się nie­po­cie­szo­na, czas popra­co­wać nad for­mą! :) Pozdro­wie­nia!

      reply...
  • Wrzesień 21, 2018

    Cudow­ny wpis i jesz­cze pięk­niej­sze zdję­cia! ♡ Uwiel­biam zaglą­dać na tak wspa­nia­łe blo­gi.
    Pozdra­wiam kocha­na. ♡

    reply...

post a comment

Close